poniedziałek, 23 lutego 2026

Urodzinowa wyprawa.

 


Aż strach to publikować, tyle szarości... Ja ją uwielbiam, ale wiem, że wielu ma jej dość. To jednak zbyt ważne, by nie podzielić Cię z Wami. No, bo przecież moje drogie panie, drodzy panowie, w poście tym, bierze udział mój Padre, a to prawdziwa rzadkość. To wręcz święto, post specjalny. :D





W styczniu były moje urodziny, miałam tylko jedno życzenie: chcę spędzić ten dzień z moimi ukochanymi, razem w ładnym miejscu.



Przygotowywałam na to Padre chyba z dwa miesiące, bo on jest domatorem stulecia. Ostateczne namawianie zostawiłam Marcinowi, który ma siłę przebicia.

Dla mnie fakt, że jechaliśmy razem autem, szukaliśmy drogi razem, śmialiśmy się, że o cudzie, nie zbłądziliśmy, było wszystkim, o czym marzyłam.



Wybrałam Arboretum Bramy Morawskiej, ponieważ można tam spacerować z pieskami, a Timmi musiał być oczywiście, jako jeden z najukochańszych moich.




Tatko na początku troszkę zrzędził, jak to on, ale potem Madre przyuważyła ciekawy cytat wiszący na drzewie, który odmienił jego humor i już wszystko mu się podobało. On to narzekać lubi, ale kochany jest na maksa, dobry z niego Padre. :)


Proszę Państwa, moi drodzy, po przyjeździe czas na toaletę. Wchodzi Mama jako pierwsza.

Słyszę zza drzwi jakieś stukanie, jakieś gadanie, co ona tam wyprawia. Drzwi powinny być zablokowane, ja jednak weszłam, dziwne...

Patrzę, a tam ma kochana Madre naciska uparcie przycisk do otwierania drzwi i gada:

'Jak ja mam wejść do łazienki?!'

Toaleta widoczna za Nią, Mamuś otwiera co... przecież za ścianą nie ma nic... jest dwór. haha

Do teraz pytamy, gdzie ona chciała się dostać, do teraz się śmiejemy. :D



Łaziliśmy, gadaliśmy, jedliśmy. Przepis, by Padre rozbłysły oczęta, to powiedzieć jedno magiczne zdanie, a mianowicie:

Tato, kupiliśmy Ci drożdżówkę z serem.

Wtedy dla Padre świat nabiera barw. :D

Czytanie mądrości z tabliczek zawieszonych na drzewach, przytulanki, dokuczanie sobie, to był mój wymarzony dzień. 

Marcin znalazł drugie miejsce, zupełnie mi wcześniej nieznane: Zbiornik Racibórz Dolny.




Ja kocham mgły, pogodę, która wielu odstrasza. Tego dnia, czułam, jakby Matka Ziemia wiedziała, co mnie uszczęśliwi najbardziej. To był prezent od Niej.


Drogą wśród mgieł, jezior, wysepek, a nad nimi rozmowy. Szczególnie gęsi mnie zachwycały. Tyle gęsi jeszcze nie widziałam, a ja je wręcz uwielbiam. Rozmawiały, zakryte nieco przez mgłę, jakbyśmy mogli je zobaczyć, ale z zachowaniem dla nich prywatności.

Tak mało ludzi, my i natura. Nawet wspólny bieg... no długi to on nie był, może nie wspomnę, a dobra, czemu nie... około dwudziestu sekund, ale był. :D Nawet mamy nagranie, z którego się śmiejemy. 

Ten dzień był dla mnie spełnieniem marzeń. Czułam się, jak w bajce, mojej własnej, z bohaterami dla mnie najcenniejszymi i tym dniem chciałam się z Wami podzielić, bo w całej mej historii też ważni jesteście. <3

🙜🙞


Zakupiłam niedawno książkę od drogiej Roksany.

Dostałam wystrzałową dedykację razy trzy. Wspaniale jest wspierać siebie nawzajem, tym bardziej że wkoło coraz więcej sztuczności, też tej w ludziach.

Przeczytałam książkę w mig, a to dlatego, że Roksana potrafi stworzyć postaci niebywale realistyczne. Nikt nie jest idealny, niektórzy zachowują się wręcz okropnie, ale nawet tym bohaterom tak usilnie kibicowałam. Kibicowałam właśnie dlatego, że są oni tak ludzcy. Kto jest idealny? Nikt.

Tak dużo ludzi skupia się na różnicach między nami, a tyle potrafi łączyć. Warto skupiać się na tym drugim. W książce nasi bohaterowie starają radzić sobie z żałobą, jedni poprzez seks, inni zapadają się w sobie, mają omamy. Powiem Wam, ta kobieta rozumie cierpienie ludzkie, nie ocenia, nie ubarwia, pisze, jak jest, przez co treść wbija się w serce. To druga część, ja szczerze polecam obie i kibicuję, bo w tym świecie potrzeba jest ludzi z pięknym sercem pełnym empatii, jak Roksana. Potrzeba jest słów zrozumienia, a ta książka, obie części pomagają nam po prostu spojrzeć na siebie, jak na człowieka, bez oceniania... bo któż jest idealny... raz jeszcze... no nikt.

Tu jeszcze zacytuję dwa fragmenty, które mi się bardzo podobają:

'Czarownica i Gwiazda stanowili idealną parę. Różnili się co prawda, ale dzięki temu wzajemnie się uzupełniali. Każde z nich miało to, czego drugiej osobie najbardziej brakowało. Czarownica dawała Gwieździe magię, a Gwiazda dawała Czarownicy światło. Razem tworzyli idealną harmonię.'

'Czego pragnę?- Każdy zna odpowiedź na te pytania. Zaprzeczą ci, którzy podświadomie się ich boją. Podlegamy zasadom środowiska, w którym się wychowaliśmy i żyjemy. Czasem są one sprzeczne z tym, co naprawdę czujemy. Trzeba wielkiej odwagi, by powiedzieć, że jesteśmy inni, niż się tego od nas oczekuje. My często sami od siebie tego oczekujemy. By odkryć siebie, trzeba pozwolić sobie na uczucie wstydu, gniewu, czasem smutku i lęku.'

🙜🙞

Dziękuję Basi kochanej za ten wspaniały obraz oraz wzruszające słowa. Obraz wisi już na ścianie, mam tam taką małą galerię. <3


Dziękuję, że czytacie, że mogę się z Wam dzielić tym, co dla mnie ważne, że skupiamy się tutaj na tym, co nas łączy, a nie dzieli. Dzięki temu tworzymy tak barwną, wspierającą się blogową rodzinę. <3






niedziela, 25 stycznia 2026

Łazimy, gadamy, takie tam... :)

Z całego serca się cieszę, że moja niespodzianka się Wam spodobała, że tak miło została przyjęta. Z Wami chce się pokonywać największe lęki, dziękuję. Tu zapraszam na post, który miał być opublikowany przed niespodzianką. Zapraszam na jesienny spacer, szkoda mi go nie opublikować. :)

🙘🙚

Cześć ma kochana blogowa rodzinko.

Dziś krótszy post, a to dlatego:

1. Miną lata świetlne, zanim wybiorę i zedytuję zdjęcia z wyprawy, o której pisałam ostatnio.

2. Chcę mieć z Wami częstszy kontakt.

3. Broń Boże, nie zawieść.

Blog ten jest również moim pamiętnikiem. Dawno nie było na blogu mego ukochanego przyjaciela, mego brata.

 






Pamiętacie, jak krwawił... znów się to powtórzyło. Miałam o tym nie pisać, ale napiszę krótko. Było nagłe, myśleliśmy, że opadniemy z sił. Teraz jednak znaleźli, znaleźli podstępną bakterię. Już jest dobrze. Ulga nastąpiła, kiedy zobaczyliśmy wyniki, kiedy krew przestała lecieć. Piszę o tym, by przypomnieć niby ten banał, o którym jednak wielu ludzi zapomina. Mówmy: KOCHAM, tulmy, słuchajmy, znajdujmy czas dla tych, którzy są dla nas ważni.



Kochamy z Marcinem wspólnie łazić. Raz postanowiliśmy z jednej miejscowości, gdzie zostaliśmy podwiezieni przez zacnego Padre, wrócić do naszego miasta. Spacer był tak radosny, że postanowiłam go tu umieścić.









Szliśmy około ośmiu kilometrów. Spotkaliśmy wiele zwierząt, zobaczcie na moim niewyraźnym foto, nawet rodzinka kotów nasze oczęta uszczęśliwiła. 







Kocham zwierzęta całym sercem. Zbliża się tak piękny czas, choć wiem, że nie dla wszystkich, pamiętajmy, by obdarować również potrzebujących. My robimy paczkę dla zwierząt.

Mój zakład pracy zorganizował zbiórkę dla pobliskiego schroniska. Nasz Timmi, jest ze schroniska, nasz, Aniołek Dinuś jest ze schroniska. Zwierzątka zasługują na o wiele lepsze warunki życia. Nie wyobrażam sobie świata bez piękna zwierząt, bez tej miłości, jaka mnie łączy z Timmim i Dinem, za którym dziennie tęsknię, któremu jestem wdzięczna za me czarno białe maleństwo.


Spacery z Marcinem zawsze równają się ze śpiewem, głupotkami i... jedzeniem. :D

No, bo kiedy Aga i Marcin plus Timmi oczywiście, wybierają się na dłuższy spacer, to przekąski muszą być, dla każdego, bo Timmi to głównie o jedzonku myśli. Choć nie, bo miłość nam okazuje jak oszalały. <3

Spójrzcie, jak to nasze cudo wita się z koniem. Konie zawsze zachwycały Timmiego. Ach, kocham mego maluszka, choć taki mały nie jest.



Byliśmy również w pobliskim lesie.


Wystarczyło wziąć termos z kawą, bułki, słodkości i wdzięczność do tego, by stworzyć w naszym odczuciu wyprawę idealną.






Ilością magii, jaką czuliśmy tego dnia, byliśmy zaszokowani. Jakby wszystko współgrało, jakby jesień głośno, lecz z delikatnością śpiewała radosną piosenkę, do której rośliny się bujają, a zwierzęta nucą, by potowarzyszyć swej przyjaciółce. Naprawdę mieliśmy takie poczucie, choć tu opisane tylko przeze mnie.

Ps. To nie jest reklama. Takie foto sobie zrobiliśmy i bardzo je lubimy. Muszę jednak przyznać, że to Dare jest moim ulubionym batonem. :D

Może dziś jeszcze bez rękodzieła, choć tu na zdjęciu możecie dojrzeć szal, który Madre dla mnie zrobiła i który bardzo lubię, a grzeje, że hej... :D

Posyłam również szczere podziękowania drogiej Małgosi z Kramik Margotki, za te oto cudeńka, już ozdabiające mój pokój, a także półkę Mamy.



 

Podczas pisania tego posta otrzymałam również paczkę od cudnej Maryli z Weekendowe robótki.




A tu jeszcze doszły takie cudeńka od BasiMałgosi oraz Marzeny.



Wszystkie jesteście wspaniałe, niesamowicie utalentowane i nie pozwalacie człowiekowi przestawać wierzyć, dziękuję za to wszystko. <3

To tyle na dziś. Mam nadzieję, że miło spędziliście z nami ten czas, oczywiście post dłuższy niż miał być... typowe u mnie.


Naprawdę doceniam, że w tym zabieganym świecie, znajdujecie czas dla mnie, mych ukochanych, mego świata. Dziękuję, że jesteście jego częścią. <3

 



 


 Tulu tulu od nas. <3